24 Niedziela Zwykła, Rok B
STRACIĆ, BY ZYSKAĆ
Bóg w swej mądrości zakrywa przed nami wydarzenia, które mają nastąpić i z mistrzowską pedagogią do nich przygotowuje.
Zapowiadając uczniom swą Mękę, formował ich do chwili, kiedy zostanie im zabrany i będą musieli zmierzyć się z własnym lękiem, niewiarą, z brakiem poczucia bezpieczeństwa, które im dawał. Piotr czuł się tak pewny siebie, że słysząc o męce i cierpieniu Mistrza, upominał Go.
W życiu duchowym istnieje niebezpieczeństwo, że skoncentrujemy się na modlitwie pełnej emocji, uwielbienia, zachwytu, a zapomnimy, że naśladowanie Jezusa jest podążaniem drogą krzyża. Śpiew i modlitwa uwielbienia są jak najbardziej pożądane! Pamiętajmy jednak, że chrześcijanin to człowiek, który myślami, modlitwą, duchem, dotyka rzeczywistości nieba, lecz stąpa mocno po ziemi, jest realistą. Z dnia na dzień wzrasta w wierze i łączy ją z uczynkami, ponieważ wiara bez uczynków „martwa jest sama w sobie” (II czytanie).
Przynależność do uczniów Jezusa to wielka godność, nie zaś okazja do wywyższania się. To powolne tracenie życia dla Pana i Ewangelii, by zachować je na wieczność; to zgoda na Boży plan dla naszego życia, jakże często różny od naszego! Umieranie, to stopniowe puszczanie sterów życia i przekazywanie ich w ręce Jezusa. Piotr był zapewne niejednokrotnie upominany i niełatwo to przyjmował, lecz gdy zaufał do końca i poddał się Boskim dłoniom, jakże wielką osiągnął świętość!
/Opracowanie: s. Ludwika/
