Scroll to top

Język miłości

4 Niedziela Zwykła, Rok C

JĘZYK MIŁOŚCI

Zmienne nastroje tłumaczymy niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, zmęczeniem, chorobą, trudnościami… Towarzyszą one relacjom międzyludzkim, nawet do skrajnych postaw.

Jezus jest podziwiany w synagodze. Jego słowa pełne wdzięku są jak kojąca muzyka, lecz tylko do momentu, gdy tematem wiodącym stają się trudne do przyjęcia prawdy.

Jak przez sito przesiewamy ludzkie słowa, by przyjąć to, co nam pasuje, z czym się zgadzamy, co nie drażni ucha. Zdarza się, że – jak naród wybrany podziwiał Jezusa – również my podziwiamy drugiego człowieka, lecz przy pierwszej różnicy zdań, gdy poczujemy się dotknięci, zranieni, radykalnie zmieniamy nastawienie.

Bóg ustanowił Izajasza „prorokiem dla narodów”. Zadaniem proroka jest głoszenie słów Pańskich, niezależnie od tego, jak trudne są do przyjęcia dla adresatów.

Bóg uwalnia od lęku, ochrania i umacnia. Pragnie, byśmy posługiwali się językiem miłości, która jest cierpliwa, łaskawa, nie unosi się pychą, gniewem, nie zazdrości (por. II czytanie)… „Miłość wszystko przetrzyma”, czego dowód dał Jezus, odrzucony przez swoich, szarpany i popychany, poprowadzony na stok góry, z której miał zostać strącony.

Jeżeli podążamy za Panem, nie dziwmy się niczemu, co nas spotyka. Zło szaleje, gdy widzi dobro, jakie Bóg czyni przez człowieka. Kto ufa, nie zawiedzie się i zachowa swą godność.

/Opracowanie: s. Ludwika/