14 Niedziela Zwykła, Rok B
ŚWIADEK BOGA
Bardzo trudno pogodzić się z brakiem zrozumienia przez najbliższych, domowników. Wydawać by się mogło, że skoro się znamy, to wiemy, czego spodziewać się po bliskim człowieku. Niestety trudno nam dostrzec, uznać i docenić czyjąś wyjątkowość, a przecież każdy z nas jest odrębnym, nieprzeciętnym „światem”.
Mieszkańcy Nazaretu nie wierzyli Jezusowi, byli pełni podejrzeń i niedowiarstwa wobec mądrości i cudów, jakich dokonywał, ponieważ wywodził się z ich środowiska. A wiemy, że Jezus był bez grzechu i zawsze czynami potwierdzał naukę, którą głosił. Przyznajmy uczciwie, że do nikogo nie mówi się o Bogu trudniej, niż do domowników, którzy dostrzegają nasze wady. Ktoś powiedział, że „najtrudniej jest dawać dobry przykład”. Jest w tym tylko część prawdy, ponieważ wiara – jeżeli jest autentyczna, pociąga za sobą uczynki miłosierdzia.
Ezechiel został posłany do swoich rodaków, których Bóg nazwał ludźmi o „bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach”. Wiedział, że prawdopodobnie nie usłuchają proroka, ale poznają, że jest wśród nich człowiek Boga (I czytanie).
Świadectwo uczciwego i szlachetnego życia jest wymownym znakiem mówiącym o kochającym i miłosiernym Ojcu w niebie. Świat potrzebuje świadków wiary. Pamiętajmy jednak, że świadek nie jest nieskazitelny i bezgrzeszny. Słabości są nam potrzebne, byśmy nie wywyższali się z powodu otrzymywanych łask (por. II czytanie). Uczą pokornego zaufania i sprawiają, że oczy świata zaczynają spoglądać w stronę Wszechmocnego – dawcy wszelkich łask.
/Opracowanie: s. Ludwika/
